Akcja przeprowadzka: Co z kotami?

Jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami dwóch kocich nieszczęść. Jeden to Derp (♂ 10 miesięcy), a drugi to Kira (♂♀ 2,5 roku).

Stare mieszkanie jest od zawsze ich jedynym domem (Kira znała wcześniej tylko miejsce gdzie się urodziła, a Derpika ktoś wyrzucił i się błąkał, trafił do nas z przypadku bardzo chory (edycja po roku – po roku bycia z nami, a cztery od przeprowadzki został uśpiony, nie można było już nic dla niego zrobić. Zabiła go padaczka i straszne upały jakie były w lipcu 2015). Przyznam się, że najbardziej boję się przeprowadzać właśnie je. Koty ponoć źle znoszą nowe miejsca.

Obawy

Kotka którą dawno temu miałam, Sirga, nie znosiła wszelkich zmian w domu. Po przemeblowaniu mieszkania przez moją mamę zaczął sikać jej do butów i pokazywać niezadowolenie z nowego wystroju (z resztą, wcześniejszy był dużo lepszy). Boję się że będzie tak samo. Nie wiem co wtedy mam robić. Klapsy dawać? Wtedy się znów zestresują, a nie chcemy im utrudniać czegoś co i tak będzie trudne. Nie chcemy też mieć od razu mieszkania lub kartonów oznaczonych moczem.

Nowy dom

Na nowym mieszkaniu nie będą miały balkonu, który tutaj mają na wyłączność. Na starym balkon nie jest za duży, ale za to osiatkowany do samej góry dzięki uprzejmości sąsiadów. Kotom nic się stać nie może. Cały rok mogą na niego wychodzić o każdej porze, okno otwarte jest praktycznie zawsze. Teraz mam dylemat czy nie wypuszczać je na balkon, by się odzwyczaiły, czy dać im jeszcze tą dawkę swobody. Na razie zamykam na noc, zaczynam blokować by wiedziały, że nie da się otworzyć. Myślę, że tą stratę przeżyją najdotkliwiej.

No i poprzedni właściciele mają psa, zapach po nim zapewne zostanie. Kira nie zna psów, a Derpik się ich boi. Nie wiemy co przeżył na wolności.

Bałam się też o okna, nie stać nas na razie na zamontowanie dodatkowych siatek by się nie powiesiły. Jednak okazał się, że nawet przy otwartym oknie szczelina wokół okna nie jest na tyle duża by kot wsadził choć pyszczek. (edycja po roku – nic się nie stało, nie było żadnych takich prób, jedyne o co się boję, że Kira pozrywa żaluzje bo szarpie za sznurek!)

Pomysł

Ustaliliśmy, że przewieziemy praktycznie wszystkie meble, rzeczy i ostatnim transportem po posprzątaniu mieszkania. Praktycznie ostatnie pojadą koty wraz z całym wyposażeniem dodatkowym (kuwetka, zabawki, miseczki etc.).

Kira jak była mała ciągle robiła kupkę nie tam gdzie trzeba (stresowała się po stracie rodzeństwa itp), potem była dość wczesna kastracja, więc lekarz zaproponował nam obróżkę Feliway. Było super – kotełkowi się poprawiło i kupka była tam gdzie trzeba. I ślicznie pachniał! Jednak obróżka to droga rzecz – 50zł za miesiąc, więc na więcej się nie zdecydowaliśmy. Ale poprawa była (i więcej, jak się okazało, jej nie potrzebowaliśmy) i wszystkim ją chwalę. Teraz kupimy dyfuzor (taki pachnący do kontaktu) i włączymy na nowym domu. Mamy nadzieję, że wszystko pójdzie gładko.

Transport

Kontenerki mamy dwa (jeden podłamany trochę – Derpik jest strasznym grubaskiem, wskoczył na niego i złamało się kilka szczebelków – ale ani kotek się nie wydostanie, ani nic mu się nie stanie), jednak raczej wsadzimy do większego oba na raz by czuły, że są razem. Może doda im to trochę otuchy. No i oczywiście podłożymy koc, bo Kirusia strasznie boi się jeździć gdziekolwiek i siusia pod siebie (potem się strasznie wstydzi i znika na parę godzin).

Po przeprowadzce

Wyszło jak zawsze – czyli spakowałam dyfuzor, ale nie mogłam go znaleźć. W efekcie włączyłam go dobre dwa tygodnie po przeprowadzce, tak dla zasady. Nie był potrzebny. Chłopaki świetnie się bawili w kartonach, już w dniu przeprowadzki spali ze mną (Dominik musiał jechać do pracy). Szybko też znaleźli swoje ulubione miejsca. Nie brak im balkonu – mają kilka okien, na różne strony świata i spędzają czas na oglądaniu go. Brakuje im much i ciem, które wlatywały przez balkon. Na nowym mieszkaniu są moskitiery. Zamontowaliśmy im czyli karmnik (Animal Planet 😀 ) dla ptaków za oknem, dokarmiamy je cały rok, a kotełki siedzą i napatrzeć się nie mogą. Potrafią obudzić skoro świt i zaciągnąć do kuchni byśmy też popatrzyli na wróbelki czy sikorki. Na parapecie tego okna rośnie owies dla nich, Kira często tam leży i podziwia ptaki. Słodki widok.

Tagi: , , , ,




Góra ↑
  • Instagram

  • Bloglovin’

    Follow
  • Facebook

  • Polecam!

  • Czas wolny